Po co to robimy
Nie jesteśmy trenerami negocjacji. Nie sprzedajemy kursów ani warsztatów. Obserwujemy zjawisko, które wydaje się banalne, a okazuje się złożone.
Skąd wziął się ten pomysł?
Zaczęło się od obserwacji. Ktoś stoi przy stoisku z używanymi książkami na pchlim targu. Cena napisana ręcznie na karteczce. Kwota symboliczna. Kupujący bierze książkę, płaci, odchodzi. Nie pyta. A sprzedający zapewne spodziewał się, że zapyta.
Ta scena powtarza się w nieskończoność. Na targach staroci, w komisach, w małych sklepach z antykami, u prywatnych sprzedawców. Polacy mają wyraźny opór przed pytaniem o cenę inną niż ta wypisana na metce.
I jednocześnie ten sam człowiek, który zapłacił bez słowa za starą lampę, potrafi spędzić trzy wizyty w salonie samochodowym negocjując wyposażenie i cenę. Co sprawia tę różnicę? To pytanie dało początek temu blogowi.
Czym ten blog nie jest
Nie znajdziesz tu listy "10 technik negocjacyjnych, które działają zawsze". Nie ma tu strategii, skryptów rozmów ani ćwiczeń do wykonania przed lustrem. Nie jesteśmy szkołą negocjacji i nie mamy zamiaru nią być.
Nie jest to poradnik
Nie mówimy ci, co robić. Opisujemy zjawiska i zostawiamy przestrzeń na własne wnioski.
Nie jest to kurs online
Nie ma tu modułów, certyfikatów ani postępów do śledzenia. Są teksty. Można je czytać w dowolnej kolejności.
Nie jest to blog motywacyjny
Nie przekonujemy cię, że "możesz wszystko" ani że "wystarczy chcieć". Wolelibyśmy żebyś po prostu pomyślał.
Co nas interesuje naprawdę
Interesuje nas moment przed pytaniem. Ten ułamek sekundy, gdy wiesz, że mógłbyś zapytać o rabat, i decydujesz, że nie zapytasz. Co się wtedy dzieje? Jakie przekonanie uruchamia się automatycznie?
Interesuje nas też to, jak kultura kształtuje nasze odczucia wobec pieniędzy i negocjowania. Polska historia gospodarcza, zmiany po PRL-u, wejście do wolnego rynku, pokolenie, które uczyło się cen w supermarketach, a nie na bazarach. To wszystko zostawiło ślad.
Dla kogo piszemy?
Dla osób, które znają to uczucie. Stoisz w sklepie, cena jest trochę za wysoka, wiesz że można by zapytać. I nie pytasz. Może dlatego, że nie chcesz sprawiać kłopotu. Może dlatego, że boisz się, że sprzedawca pomyśli o tobie coś złego. Może po prostu dlatego, że w Polsce się tak nie robi.
Piszemy też dla tych, którzy zastanawiają się, skąd bierze się ta różnica między kulturami. Dlaczego we Włoszech negocjowanie na targu jest normą, a w Polsce czujemy się przez to nieswojo?
I dla tych, którzy chcą po prostu rozumieć siebie trochę lepiej. Bez gotowych recept.
Przejdź do tekstów